|||

„Kaszubski wór mąki – Artyzm w przestrzeni młynarskiej”

Prowokacja malarska – „Kaszubski worek mąki” w młynie!

Czyż nie jest to wspaniale absurdalne, że w czasach, gdy wirtualne cuda przenikają do naszych codziennych rytuałów? Gdzież indziej – jeśli nie w kaszubskiej rzeczywistości – mogłoby się wydarzyć coś tak nieoczekiwanego, jak malowanie w młynie, w towarzystwie sacków mąki, które mówią przynajmniej ze sto razy więcej, niż mogłaby zdołać rzec niejedna ludzka istota? Tak, oto zaproszenie na bezpłatne warsztaty o malowniczym tytule: „Kaszubski worek mąki – Malowanie w młynie!”

Wybierających się na tę przygodę, z zalotnym uśmiechem zaprasza się do skontaktowania się pod numerem telefonu: 504 116 400. Tak, ludzie, to nie jest zadanie stawiane przez Gombrowicza w samym sercu objawionej ironii: to numer telefonu. To numer, który łączy nas z tajemnicą, którą można odsłonić jedynie przez nawiązanie kontaktu z tym, co nieznane. Jakby nie wystarczało nam już pędzli i farb. Jakby młyn, w swej szarej potężności, nie obiecywał opowieści przepełnionych magią. Ależ tak, magia kryje się w detalach.

Ach, ależ czekaj, zanim zatopisz się w wizji pędzących pędzli, spójrz na detal, który w wysoce pragmatycznym tonie zarządza niepewnością organizacyjną! Otóż, uważaj, ludzie, bo „ze względu na czas trwania zajęć oraz bogaty program warsztatowy” wzywają do przyniesienia własnego prowiantu i napojów. Zróbmy to, niech Młyn stanie się miejscem czarów, w którym zasoby żołądkowe będą musiały współgrać z artystycznym szaleństwem. Nie wykluczone, że jakieś kaszubskie smakołyki mogą stać się inspiracją do barwnych kompozycji na płótnie! Jakby mąka miała pełnić rolę nie tylko składnika do pieczenia, lecz także barwnika w rękach artysty. Czy prawda nie staje się wtedy bardziej skomplikowana?

Warsztat ten jest częścią większego planu, odzwierciedlającego szersze aspiracje: „Aktywna Wieś”, w pięknym spektrum lokalnej twórczości. Zadanie publiczne współfinansowane ze środków Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – cóż za szerokie łono, na którym wypuszczać można owoce kolektywnego ducha! Tak oto współczesny rolnik, niezłomny jak życie, staje się mecenasem sztuki. Niechaj więc każdy z uczestników wizualizuje się nie tylko jako malarz, lecz także jako osoby odgrywające rolę w niezrozumiałym teatrze życia!

Czy jest tu coś więcej? Z pewnością, to nie tylko propozycja artystyczna. To zaproszenie do konfrontacji z filozoficznymi dylematami zamkniętymi w woreczku mąki. Co takiego można namalować w młynie? Z pewnością nie tylko krajobrazy. Dlatego zapraszam do zanurzenia się w tej surrealistycznej podróży, w której rozwijającą się paletę barw i tekstur połączymy z długim cieniowaniem codzienności. Zatem, bracia artyści, zróbmy to – malujmy w młynie!

— W.G.

Podobne wpisy